Karpackie w szklanym oku

Od pół roku na terenie osiedla Karpackiego działa sześć kamer miejskiego monitoringu. To jednak wciąż za mało. Na założenie kolejnych trzeba przynajmniej kilkadziesiąt tysięcy złotych, a to i tak kwota tylko sprzętu, jaki trzeba będzie zainstalować. Koszt jednej takiej kamery to ponad 12 tysięcy złotych. A to nie wszystkie wydatki.
Kolejne fundusze potrzebne są na przyłączenie nowych kamer do systemu monitoringu.
– Sponsorów, którzy zdecydowani są kupić kamery mamy – zapewnia Antoni Kruczek, szef Rady Osiedla Karpackiego. Na razie kamery działają na ul. Doliny Miętusiej 3 oraz 21, Morskie Oko 25, Matusiaka 7, Zaruskiego 9 i w okolicach szkoły. Kolejne potrzebne są na jednostce A, w okolicach kiosków, a także przy nowym placu zabaw, popularnie zwanym przez mieszkańców „na górce”i u zbiegu ulic Zajazdowej i Filomatów.
Mieszkańcy osiedla przyznają, że od kiedy są kamery, to w tych miejscach zrobiło się bezpieczniej.
– Mogę spokojniej wychodzić wieczorem z psem. Nie boję się, że pobiją mnie jakieś łobuzy – mówi pan Staszek, 75- letni mieszkaniec Karpackiego. – Dobrze też, że coraz częściej widzę patrole policji i straży miejskiej – dodaje.
Problem polega jednak na tym, że łamiący prawo z miejsc, gdzie są kamery, przenieśli się na obrzeża osiedla, gdzie straż miejska nie może ich obserwować.
– Trzeba zamontować przynajmniej pięć kamer, żeby bezpiecznie poczuć się na całym osiedlu – podkreślił Kruczek.
źródło: www.super-nowa.pl
Naszym zdaniem problem nie polega tylko na ilości kamer ale także nad ich obsługą.
Dowiedzieliśmy się że w bielsku jest ponad 40 kamer a obsługują je tylko dwie osoby (straż miejska). Wychodzi na to że na jednego pracownika straży miejskiej przypada 20 kamer. Przy takiej ilości obrazów pokazywanych na monitorze i przełączaniu między nimi, jest łatwo coś przegapić.
Przypomnimy że jeszcze 2-3 miesiące temu przy ulicy Doliny Miętusiej 3 (pod samą kamerą) co kilka dni mogliśmy zobaczyć przewróconą skrzynię elektryczną (sterującą), która była powalona na ziemi.
Dokonał tego ktoś pod samą kamerą ! Skrzynia ta waży ok 20-30 kilogramów więc nie jest możliwe żeby została przewrócona przez wiatr czy zwierzę (*np psa).
Skrzynia kilka dni stała w pionie (tak jak powinna) a następnie kilka dni leżała przewrócona na ziemi.
Sytuacja powtarzała się kilka razy i to pod samym okiem kamery.
Czy to wpływ braku monitorowania wszystkich kamer na bieżąco ? (na to pytanie odpowiedzmy sobie sami)

Lipiec 19th, 2010 at 19:29
Chętnie porozmawiałbym z panem Staszkiem, jak wychodzi z psem na dwór! Czy bez kagańca, czy bez smyczy (jeśli zakłada ten Pan smycz i kaganiec to moge najwyżej gratulować, za mieszkańca, który dba o berzpieczeństwo) To jest standard na os. Karpackim. Z tego co wiem, bo mieszkam, to około 99,6% właścicieli co mają psa, wypuszczają bez smyczy i innych obowiązujących zasad! Byłem naocznym świadkiem aż 6 scen, jak pies pogryzł dzieci i nawet dorosłych (a właściciel zawołał psa i uciekł). Więc radziłbym ten monitoring zastosowac do właścicieli psów! Napisze tyle, że najwięcej psów bez kagańców i smyczy znajduje się niedaleko przedszkola obok tzw. „skrótów”, (idziemy droga [taką malutką] w stronę apteki, czy bibloteki, co po lewej stronie widać supermarket Roll, rośnie trawka obok „elektrowni”, to własnie na tej trawce jest niebezpiecznie) – to miejsce jest zwane psiochonarium. Tam policja powinna się zająć! bo właśnie tam widze niebezpieczne akcje (właśnie te 6 akcji).