
Regulamin porządku domowego na klatkach bloków na osiedlu Karpackim wisi… jeden dzień. To właśnie w tym regulaminie mieszkańcy mogliby przeczytać, że nie wolno wyprowadzać psów na trawniki w pobliżu bloków.
Z problemem zanieczyszczonych trawników spółdzielnia zmaga się od lat. Apele, ulotki do nikogo jednak nie trafiają. Niektórzy mieszkańcy wypuszczają po prostu psy z bloków i czekają, aż zwierzę załatwi się na trawniku i wróci do mieszkania. Spółdzielnia w walce z takimi niechlujami jest po prostu bezsilna. Wypadałoby, żeby przy każdym regulaminie stał przez całą dobę pracownik spółdzielni.
Pracownicy spółdzielni nie mogą nakładać na niechlujnych mieszkańców mandatów, nie mają więc żadnej możliwości egzekwowania przepisów. Powinni to robić strażnicy miejscy, ale tych na osiedlu widać bardzo rzadko. Psie kupy są więc dosłownie wszędzie. Najgorzej jest wczesną wiosną , gdy topi się śnieg. Latem także nie jest lepiej, bo psie odchody spotkać można na chodnikach.
- Specjalne miejsce dla właścicieli psów wyznaczyliśmy na promenadzie za ul. Giewont. Tam psy mogą się swobodnie wyszaleć – mówi Jacek Marzec, kierownik działu administracyjno-gospodarczego Karpackiej Spółdzielni Mieszkaniowej.
W Bielsku-Białej od kilku lat na osiedlach i w centrum miasta można zobaczyć specjalne kubły na psie odchody. W większości właściciele psów omijają je szerokim łukiem.
- Była kiedyś u mnie specjalna firma, która zajmuje się sprzątaniem takich nieczystości. Zostawili u mnie specjalne torebki i łopatki, gdyby znaleźli się chętni do sprzątania po swoich zwierzętach. Zaproponowałem takie wyposażenie kilku właścicielom psów. Spojrzeli na mnie jak na człowieka z innej planety i niczego nie wzięli – dodaje Jacek Marzec.
Nie tylko psie kupy psują wizerunek osiedla Karpackiego. Drugi problem to miłośnicy gołębi. Ptasi problem dotyczy nie tylko balkonów, ale także elewacji budynków.
- Mam sąsiada, który dokarmia gołębie. Wiele razy już się o to z nim o to awanturowałam. Nie mogę wystawić prania na balkon, bo natychmiast mam ob…ane przez siedzące na poręczy balkonu sąsiada ptaki. Balkon sprzątam co kilka dni, bo taki jest brudny. Mieszkający nade mną mężczyzna nic nie robi sobie z moich gróźb i próśb – mówi pani Anna, mieszkanka ulicy Pięciu Stawów. W tym wypadku spółdzielnia także jest bezsilna.
- Myślę, że żadne przepisy nie pomogą, jeśli nie zmieni się mentalność ludzi. Byłem ostatnio na Morawach, w niewielkim miasteczku. Tam na chodnikach są stojaki z torebkami papierowymi i miotełkami. Obok nich stoją pojemniki z wizerunkiem sympatycznego kundelka. Widziałem kilka razy jak ludzie sprzątają po swoich pupilach. Nikt sie tego nie wstydzi. Po prostu wiedzą, że jak nie posprzątają to będą żyli w brudnym mieście. Polakom niestety jest to na razie zupełnie obojętne – powiedział SN pan Marian, mieszkaniec Bielska-Białej. – Nie powinniśmy śmiać się z Czechów, bo nam wiele do nich brakuje – dodał.
źródło: www.super-nowa.pl
Ilość wyświetleń :32











Ostatnie komentarze: